• Wpisów: 13
  • Średnio co: 113 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 00:49
  • Licznik odwiedzin: 6 230 / 1595 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
prawo
 
Ci z Was, którzy chodzą do kina z pewnością znają tę reklamę. Widzimy złodzieja torebek - napis "nie kradniesz torebek", widzimy złodzieja samochodów - napis "nie kradniesz samochodów" itp.,  kamera przenosi nas do widoku ekranu komputera z szybko postępującym paskiem "Downloadu", na tle którego migają wielkie napisy "ŚCIĄGANIE PIRACKICH FILMÓW TO KRADZIEŻ, KRADZIEŻ TO PRZESTĘPSTWO PIRACTWO TO KRADZIEŻ" Do zobaczenia tutaj:


Nie wierzcie temu. To bzdura. Po pierwsze kradzież dotyczy rzeczy ruchomej (art. 278. § 1 Kodeksu karnego). Ewentualnie można mówić o kradzieży programu komputerowego (art. 278. § 2 Kodeksu karnego); nie istnieje natomiast nic takiego jak "kradzież utworu audiowizualnego". Takie przestępstwo jest nieznane polskiemu prawu (i większości systemów prawnych na świecie). Przestępstwem jest tylko i wyłącznie  czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę. Czy istnieje przepis ustawy zabraniający pod groźbą kary pobierania plików z filmami z internetu? Ja nie znam takiego przepisu. Dlatego reklama "Piractwo to kradzież" wprowadza w błąd i przekazuje nieprawdziwe informacje w przedmiocie rzekomej odpowiedzialności karnej za czyn nie mający charakteru czynu zabronionego pod groźbą kary. Gdzie jest Rada Etyki Mediów? Gdzie jest Komisja Etyki Reklamy? Czy wszyscy boją się kasy, która stoi za producentami i dystrybutorami filmów?
Pokaż wszystkie (7) ›
 

prawo
 
Sorry za długą przerwę, ale miałem sporo pracy :( Z kolei teraz cierpię na grypę (jak co roku o tej porze), ale, poza oczywistymi niedogodnościami z tym związanymi, wreszcie mogę coś napisać. Od teraz będzie częściej.

Dzisiaj jednak nie będzie nic z listy, tylko mały komentarz do onetowego newsa (jest też o tym na www.di.com, bo jest to informacja na tyle bulwersująca, że nie sposób jej nie skomentować:

"750 zarzutów za muzykę i filmy na dysku
Mieszkańcowi Kielc za pobieranie muzyki z internetu i używanie nielegalnego oprogramowania postawione zostanie ponad 750 zarzutów! Liczba imponująca, bo według organów ścigania tyle właśnie osób zostało pokrzywdzonych w wyniku działalności oskarżonego.
Na komputerze 22-letniego kielczanina policja znalazła ściągnięte z internetu pliki z muzyką (700 plików) i filmami (70 plików). Na komputerze znalazło się również nielegalne oprogramowanie, w tym system Windows. Nie znaleziono żadnych dowodów na to, aby mężczyzna udostępniał te pliki osobom trzecim. Zarzuty będą dotyczyły paserstwa oraz nieprzestrzegania Ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności."

Jestem w szoku. Skoro Policja nie znalazła dowodów na to, że chłopak udostępniał utwory chronione prawem autorskim, to jaka jest podstawa prawna postawionych mu zarzutów? Oczywiście nie mówimy tu o lewych windowsach, bo to jest kradzież programu komputerowego, będąca, jak pamiętamy, jest odrębnym przestępstwem, którego znamiona opisuje art. 278 § 1 Kodeksu karnego względnie paserstwo programu komputerowego (art. 293 w zw. z art. 291 lub 292 KK), zaś do programów komputerowych nie stosujemy przepisów o dozwolonym użytku. Jednak przepisy te z całą pewnością stosują się do utwór audialnych (pliki muzyczne) oraz audiowizualnych(filmy). Cóż, nie od dziś wiemy, że w Kielcach dzieją się dziwne rzeczy (w końcu to miasto wydało z siebie Liroya), ale dopiero teraz uświadomiono nam, że nie obowiązują tam powszechnie obowiązujące przepisy prawa... W historii zdarzały się i takie sytuacje. Kiedy w 1975 r wszedł w życie obecnie obowiązujący Kodeks pracy, w Krakowie sądy jeszcze przez dobre kilka lat orzekały na podstawie przedwojennych przepisów. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, sędziowie zwykli odpowiadać: do tamtych już się przyzwyczailiśmy...

A na poważnie. Albo ta informacja jest nieprawdziwa, zaś ktoś (ciekawe kto) celowo rozpowszechnia ją, aby w internautach wzbudzić strach przed pobieraniem muzyki i filmów z sieci, albo  funkcjonariusze miejscowej Policji oraz prokurator powinni zostać postawieni pod pręgierzem na kieleckim rynku ku uciesze miejscowej gawiedzi. Wątpię, by jakikolwiek sąd podzielił tak absurdalne stanowisko (nawet Sąd Rejonowy w Kielcach), ale może dobrze byłoby, aby ta sprawa dotarła do Sądu Najwyższego, który będzie miał okazję uświadomić co poniektórym, że obowiązują w polskim prawie autorskim przepisy o dozwolonym użytku.
  • awatar kwa kwa: wszystko fajnie piszesz ale wiesz jak jest z biednymi w dodatku jak sie nie zna prawa-do ciupy amachloje robią na grube miliony i wykrecają sie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

prawo
 
Co jeszcze będzie w najbliższym czasie (niekoniecznie w tej kolejności):

1) programy p2p ze szczególnym uwzględnieniem torrenta;
2) zastrzeganie praw autorskich i licencje creative commons;
3) prawne aspekty pornografii internetowej - bardzo ciekawy temat ;)
4) ochrona innych dóbr niematerialnych w necie (znaki towarowe, patenty itp.)
5) Digital Millenium Copyright Act;
6) Dyrektywa IPRED 2;
7) Policja zabrała mi kompa - co robić?
  • awatar alebazi: ... i jak na teraz podziękowanie wielkie za dotychczasową pouczającą lekture :)
  • awatar Lilarouge: Będzie jeszcze coś?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

prawo
 
Oczywiście oni też kalkulują i nie wystąpią z powództwem przeciwko jakiemuś dzieciakowi, na którego stronkę wchodzi 10 osób tygodniowo. Ale zauważcie, co się dzieje z YouTube. Kiedyś było tam wszystko, teraz wiele filmików jest zdejmowanych na żądanie twórców lub innych uprawnionych podmiotów. Wiecie dlaczego? Dopóki YouTube był własnością małej spółki bez większego majątku szanse na realne wyegzekwowanie odszkodowań praktycznie nie istniały. W październiku 2006 r. doszło do przejęcia witryny przez Google i wtedy dopiero producenci, firmy fonograficzne, wydawcy itp. zaczęli sobie przypominać, że ich utwory są rozpowszechniane bezprawnie. YouTube a właściwie google zareagowało dość szybko i obecnie zdejmuje filmiki niezwłocznie po otrzymaniu oświadczenia, którego treść jeśli chodzi o USA jest uregulowana w DMCA (Digital Millenium Copyright Act - będzie o tym). To samo dotyczy sytuacji w Polsce. Dochodzenie roszczeń cywilnych zawsze wiąże się z kosztami, dlatego czasem bardziej opłaca się olać naruszenie, niż mieć nawet prawomocny wyrok zasądzający odszkodowanie i nie móc go wyegzekwować.

Musimy jeszcze rozróżnić sytuację tzw embedowania, tzn. możliwości pokazania na swojej stronie materiału, który jest hostowany na innej stronie poprzez wklejenie odpowiedniego kodu. Opcję tę oferuje wiele serwisów (YouTube, lastfm,z polskich np. wrzuta). Moim zdaniem wklejanie na swojej stronie kodów embedowania do utworów chronionych prawem autorskim nie stanowi naruszenia praw autorskich , bo rozpowszechnia utwór ten, na czyim serwerze utwór ten się znajduje i kto umożliwia dostęp do niego, zaś poprzez embedowanie my jak gdyby tylko "pokazujemy" na naszej stronie część cudzej strony. Dla mnie jest to dość oczywiste, pytanie tylko - na ile przeciętny prokurator i przeciętny sąd pierwszej instancji zrozumieliby ten mechanizm? Sam jestem bardzo ciekaw.
 

prawo
 
Gdy idzie o odpowiedzialność karną, która grozi za rozpowszechnienie utworu audiowizualnego bez zgody uprawnionego, to jest ona uregulowana w art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Przepis ten stanowi:
1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
4. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Jak to działa w praktyce. Jeżeli wrzucisz na swoją stronkę teledysk undergroundowej grupy hip-hopowej z Kenii wyprodukowany przez samych artystów, to istnieją bardzo małe szanse, że poniesiesz z tego tytułu odpowiedzialność cywilną. Po pierwsze typom nawet do głowy nie przyjdzie, żeby dochodzić swoich roszczeń w Polsce (o ile wiedzieliby o istnieniu naszego kraju. Żebyś poniósł odpowiedzialność karną, prokurator musiałby udowodnić przed sądem, że rozpowszechniłeś utwór bez bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom. To zaś wymagałoby przede wszystkim ustalenia komu służą prawa autorskie, skontaktowania się z uprawnionymi itp. Gdybyś jednak wrzucił na swoją stronę teledysk Dody lub innej naszej rodzimej "gwiazdy", której prawami autorskimi zarządza jakaś zbiorowa organizacja zarządzania prawami autorskimi (będzie o tym co to jest), to wówczas niewykluczone, że zainteresują się tym. CDN
 

prawo
 
Art. 71 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyznaje temu, czyje autorskie prawa majątkowe zostały naruszone cztery podstawowe roszczenia, tj. roszczenie o:
       1) zaniechania naruszania;
   2) usunięcia skutków naruszenia;
   3) naprawienia wyrządzonej szkody:
            a)na zasadach ogólnych albo
            b)poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;
   4)wydania uzyskanych korzyści.
Zgodnie z ust. 2 tego przepisu, niezależnie od roszczeń, określonych w ust. 1, uprawniony może się domagać:
   1)jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd;
   2)zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu, o którym mowa w art. 111, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek.
 

prawo
 
W komentarzu padło kilka pytań związanych z umieszczaniem teledysków na swojej stronie internetowej. Teledyski są oczywiście utworami w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Mają one charakter utworów audiowizualnych. A zatem twórcy teledysku lub częściej producentowi przysługuje wyłączne prawo do korzystania z niego i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie niego. Jeżeli bez zgody uprawnionego zamieścimy teledysk na naszym serwerze i udostępnimy go osobom trzecim, to narażamy się na dwojaką odpowiedzialność: cywilną oraz karną. Ta pierwsza uregulowana jest w art 71 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, o którym w następnym poście.
 

prawo
 
Powstaje jednak pytanie, czy naruszamy w ten sposób autorskie prawa osobiste lub majątkowe. Osobistych na pewno nie. A co z majątkowymi? Moim zdaniem nie dochodzi tutaj do ich naruszenia, o ile działa się w ramach dozwolonego użytku osobistego. Pojawiały się jednak głosy, że dochodzi tutaj do naruszenia art. 17 ustawy definiującego autorskie prawa majątkowe poprzez przyznanie twórcy wyłącznego prawa do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Jak pisałem, jest to pogląd odosobniony. W mojej ocenie pobieranie plików z internetu na własny użytek nie różni się niczym od skopiowania płyty, czy skserowania książki i podlega ochronie z punktu widzenia art. 23 ustawy (dozwolony użytek). Gdyby przyjąć ten odosobniony pogląd, prawdopodobnie około 90% polskiego społeczeństwa byłoby przestępcami. Każdy z nas skopiował kiedyś książkę, przegrał płytę, kasetę magnetofonową itp. Wykładnia prawa prowadząca ad absurdum nie powinna być więc przyjmowana. Płynie stąd jednak inny wniosek: art. 115 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest przepisem źle sformułowanym a można argumentować, że nawet niekonstytucyjnym. W demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP) nie mogą obowiązywać przepisy karne, które jasno i precyzyjnie nie określają znamion czynu zabronionego, nie pozwalając tym samym na ustalenie jakie zachowanie naraża nas na odpowiedzialność karną. Na ten mankament powyższego przepisu zwraca uwagę wielu prawników, w tym obecny Minister Sprawiedliwości w swoim komentarzu. Jeżeli jednak przepis jest wadliwy, to zadaniem prawników jest wypracowanie takiej jego interpretacji, która pozwoli nadać mu racjonalny sens. Co więcej od wielu lat obowiązuje zasada, że w prawie karnym nie można dokonywać tzw. wykładni rozszerzającej. Stąd też opisany tu odosobniony pogląd należy odrzucić. Na szczęście Policja też go odrzuca ;)
  • awatar gość: A co z teledyskami? Czy istnieje jakies generlane prawo mowiace o tym, czy wolno je wklejac an wlasne strony i promowac, cz tez nie? jak nalezy precyzowac takie uklady? Czy administrator strony ma obowiazek skontaktowac sie z poslkim dystrybutorem danych utworow?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

prawo
 
W poprzedniej notce powiedzieliśmy sobie, że osoba, która dysponuje utrwalonymi w formie cyfrowej utworami audiowizualnymi oraz muzycznymi (muzyka, filmy, grafika) nie naraża się na sankcje karne bez względu na to w jaki sposób weszła w posiadanie egzemplarzy takich utworów. Pod groźbą kary zabronione jest bowiem jedynie uzyskanie programu komputerowego bez zgody uprawnionego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Brak jest zaś przepisu karnego dotyczącego uzyskiwania w ten sposób innych utworów, co więcej przepisy  pozwalają nam na korzystanie z utworów już rozpowszechnionych w zakresie użytku osobistego. Rzadko się jednak zdarza, by jakiś pogląd prawny był podzielany dokładnie przez wszystkich prawników, a nawet jeśli jest podzielany przez większość, zazwyczaj znajdą się tacy, którzy bronią poglądu przeciwnego. Tak jest i w tym wypadku. Otóż istnieje pogląd wyrażony przez kilku przedstawicieli nauki prawa, iż nawet samo uzyskanie egzemplarza jakiegokolwiek utworu bez zgody osoby uprawnionej stanowi przestępstwo. Pogląd ten wyrażono na tle art. 115 ust. 3 ustawy, który stanowi, że kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub ust. 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1, art. 191, art. 86, art. 94 ust. 4 lub art. 97, albo nie wykonuje obowiązków określonych w art. 193 ust. 2, art. 20 ust. 1-4, art. 40 ust. 1 lub ust. 2,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Ust. 1 i 2 tego przepisu dotyczą przestępstw, które nas tutaj nie interesują. Ważne jest to, że ust. 3 penalizuje dokładnie każde naruszenie autorskich praw osobistych i majątkowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jeżeli ściągamy z internetu album muzyczny w formacie mp3, to nie musimy go kupować w sklepie. Unikamy wydatków a zatem stan naszych pasywów się zmniejsza - jest to szeroko rozumiana korzyść majątkowa.
 

prawo
 
Odpowiedź jest bardzo prosta. Lobbing firm tworzących oprogramowanie był na tyle silny w 1997 r., gdy uchwalano Kodeks karny, że doprowadził do penalizacji posiadania pirackiego oprogramowania. Jednocześnie dzielenie się plikami muzycznymi i filmowymi nie było wówczas powszechne. Gdyby kodeks uchwalano dziś, firmy fonograficzne i dystrybutorzy filmów prawdopodobnie walczyliby o podobny przepis karny w odniesieniu do tego rodzaju utworów. Co z tego wynika:

1) możesz legalnie posiadać na swoim komputerze pliki muzyczne, filmy oraz grafikę za wyjątkiem pewnego rodzaju treści pornograficznych; nie musisz tłumaczyć się skąd wziąłeś daną mp3-kę, czy film, nie musisz mieć oryginału płyty audio;

2) nie możesz legalnie posiadać na swoim komputerze programu komputerowego, który został uzyskany bez zgody podmiotu uprawnionego, czyli mówiąc prosto - programu pirackiego. Jeżeli masz firmę i znajdą na jej komputerze taki program, to zarzuty są gwarantowane, jeżeli nie masz firmy to zarzuty są bardzo prawdopodobne. Skąd to rozróżnienie? Otóż kiedyś powszechnie uważało się, że znamię celu, o którym mowa w art. 278 § 2, tj. uzyskanie korzyści majątkowej odnosiło się tylko do tych sytuacji, gdy ktoś zarabiał - nawet pośrednio - na pirackich programach, co jest łatwe do wykazania, jeśli używa ich przedsiębiorca. Obecnie dominuje rozszerzająca wykładnia tego przepisu zaprezentowana niżej.

Powyższy pogląd reprezentuje większość prawników. Czy są głosy przeciwne? Oczywiście. Na szczęście odosobnione. Dlaczego niektórzy uważają, że trzymanie ściągniętych z netu plików mp3 i filmów stanowi przestępstwo - o tym w następnym poście.